Nie ma odwrotu

Niedawno minął rok odkąd pierwszy raz usiadłam do koła. Nie miałam pojęcia, że to tyle zmieni. Obejrzałam tysiące filmików na youtubie (mogę śmiało uważać się za ucznia japońskich mistrzów), przeczytałam kilkadziesiąt książek i artykułów, obmacałam ukradkiem wszystko czego można było dotknąć w londyńskich galeriach i sama wytoczyłam już koło 300 naczyń.

Po prostu wkręciłam się na dobre.

Na 26 urodziny dostałam najlepszy na świecie prezent, który przypieczętował moją nieśmiałą decyzję z przed roku. Czasem fajnie jest czuć, że nie można się już wycofać. Prezentuję Wam moje pierwsze, osobiste, całkiem własne i najpiękniejsze koło garncarskie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.